Baza firm i ludzie Artykuły
wyślij

Prezesi w chmurach

Data: 2006-07-31
Autor: Dawid Kocik
Luksusowe limuzyny czy sportowe samochody nie na każdym zrobią wrażenie. Ale powiedzieć o sobie - sam pilotuję własny samolot - to naprawdę coś. Tym bardziej że latanie to dla przedsiębiorców nie tylko rozrywka, ale i sposób na lepsze zarządzanie firmą

Dla Jerzego Mazurkiewicza latanie to nie tylko wielka pasja. - Ułatwia mi także prowadzenie interesów - przyznaje

Jerzy Mazurkiewicz, przedsiębiorca budowlany z Wrocławia, do elitarnego grona władców przestworzy wstąpił cztery lata temu. O lataniu mówi bez wielkiego zadęcia. Podkreśla, że zrobienie licencji pilota, to było dla niego przede wszystkim wyzwanie intelektualne. - By zdobyć te uprawnienia, trzeba posiąść olbrzymią wiedzę. Umiejętności manualne to sprawa drugorzędna - zaznacza właściciel firmy Interm.

Dziś swoim samolotem podróżuje przede wszystkim w interesach. Nie ukrywa, że to ułatwia wiele spraw: - Oczywiste jest, że wygodniej przebyć trasę np. z Wrocławia do Szczecina w półtorej godziny, a nie w pięć.

Jego sportowa awionetka - francuska Socata TB 20 Trinidad - lata z prędkością 250 km/h. Oprócz pilota na pokład zabiera trzech pasażerów. Bez lądowania można nią dolecieć np. do Chorwacji. Samolotem trwa to 3,5 godziny w jedną stronę. Samochodem ponad cztery razy dłużej.

Z kolei dla Tadeusza Kwiędacza z Bielawy pilotowanie własnej maszyny to sposób na połączenie życiowej pasji z biznesem. Przedsiębiorca prowadzi m.in. sieć hurtowni alkoholi pod znakiem Centrum TMT. Jest również właścicielem Hotelu Dębowego w Bielawie. Swoją dwusilnikową Cessną 303 Crusader lata po kraju w interesach. Czasem wozi gości swojego hotelu na wycieczki nad Górami Sowimi.

Dziś samolot, jutro rakieta

Adam Bisek, właściciel firmy budowlanej, by nauczyć się latać kupił samolot - PZL 104 Wilgę. Jeszcze w tym roku chce go zamienić na większą maszynę - dwusilnikowego Pipera Senecę

Od pilotowania samolotu można pójść w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. Na przykład zacząć myśleć o locie w kosmos. Tak stało się w wypadku Adama Biska, właściciela wrocławskiej firmy budowlanej, który pilotem został właściwie przez przypadek.
- W 1994 roku zapisałem syna na szkolenie spadochronowe. Instruktorzy z Aeroklubu Wrocławskiego zaproponowali mi, żebym też spróbował pilotażu. I to nie na szybowcach, ale na samolotach - opowiada Bisek. By nauczyć się latać, musiał kupić samolot - PZL 104 Wilgę. Używa go do dziś, ale jeszcze w tym roku chce go zamienić na większą maszynę - dwusilnikowego Pipera Senecę. A za dwa, trzy lata być może będzie to kosmiczna rakieta. Wrocławski przedsiębiorca planuje bowiem lot na orbitę okołoziemską.
- To naprawdę realne - podkreśla Adam Bisek.

Inny wrocławianin, który również wybierał się w przestrzeń kosmiczną, to Leszek Czarnecki. Jeden z trzech najbogatszych Polaków, właściciel holdingu Getin i budowanych właśnie Arkad Wrocławskich - także jest pilotem. Jednak prowadzenie swojej maszyny powierza zawodowcom. Samolot - Cessna 525 Citationjet - lata z prędkością ponad 700 km/h i ma ok. 2300 km zasięgu. W komfortowych warunkach może nim podróżować pięć osób. Leszek Czarnecki wykorzystuje samolot do podróży biznesowych.

Pilotem został ze... strachu

Leszek Kamiński, pilot, który od kilkudziesięciu lat mieszka w Niemczech. Na Strachowicach od roku działa biuro jego firmy - Fly Service

Najnowszy model odrzutowej Cessny - wersję Mustang - zamówił natomiast inny wrocławianin - Józef Pilch, właściciel Wrocławskiego Parku Biznesu i centrum basenowo-rekreacyjnego Redeco. Samolot ma trafić do Polski w 2009 roku. Kosztuje 2,4 miliona dolarów. Na razie przedsiębiorca jest właścicielem sportowego Cirrussa SR 22, a z Niemiec sprowadza właśnie helikopter.

Kilka tygodni temu w Stanach Zjednoczonych nauczył się prowadzić śmigłowce. - Pociąga mnie zdobywanie kolejnych umiejętności. W tym wypadku było to wyjątkowe wyzwanie, bo helikopter jest znacznie trudniejszy w prowadzeniu niż samolot - podkreśla Pilch. Jego przygoda z lotnictwem zaczęła się zaledwie pięć lat temu. - Bałem się latać, a musiałem często podróżować przez Atlantyk. Postanowiłem więc dowiedzieć się, na czym to dokładnie polega i zapisałem się na kurs pilotażu - opowiada.

Licencję pilota zdobył w USA, stamtąd też przywiózł swój pierwszy samolot. W Kamieniu Śląskim na Opolszczyźnie znajduje się należące do niego lotnisko. Kiedyś wojskowe, dziś prywatne, dysponuje betonowym pasem startowym, wystarczająco długim, by przyjmować Boeingi 737. Zanim jednak tak duże maszyny zaczną tam lądować, trzeba zainwestować ponad 100 milionów złotych. Józef Pilch liczy więc, że do spółki zarządzającej lotniskiem zdecydują się wejść okoliczne samorządy - przede wszystkim województwo opolskie. Na razie tamtejszy urząd marszałkowski zlecił opracowanie studium wykonalności dla budowy w Kamieniu regionalnego portu lotniczego.

- Lotnisko to inwestycja długoterminowa. Ono może zacząć na siebie zarabiać nie wcześniej jak za 10-15 lat. Ale to nie znaczy, że nie ma w nim potencjału - zaznacza biznesmen, który, jak sam mówi, na razie na lotnictwie pieniędzy nie robi.

Samolot na zawołanie

34-miejscowy Saab 340. Firma SkyTaxi wozi nim głównie biznesmenów i wysyłane przez nich ładunki

Tymczasem małym firmom lotniczym, które wynajmują samoloty do lotów czarterowych, przybywa klientów. Jedno z takich przedsiębiorstw ma bazę na wrocławskim lotnisku. To firma SkyTaxi, która działa od 2000 roku i ma w tej chwili dwa samoloty. Pierwszy to 5-miejscowy PZL M-20 Mewa, drugi - 34-miejscowy Saab 340. Obie maszyny wożą przede wszystkim biznesmenów i wysyłane przez nich ładunki. Ok. 60 procent zleceń pochodzi z zagranicy. Najwięcej z nich wrocławska firma pozyskuje dzięki współpracy z dużymi zachodnimi operatorami czarterowymi. - W tym układzie oni pełnią funkcję biura podróży, a my firmy, która podstawia samoloty - tłumaczy Wojciech Nocuń, szef sprzedaży w SkyTaxi.

Ostatnio należący do firmy saab woził majętnych kibiców na mecze piłkarskich Mistrzostw Świata. Częściej jednak niż o piłce, na pokładach maszyn SkyTaxi rozmawia się o interesach. Przedsiębiorcy korzystają bowiem z usług wrocławskiej firmy najczęściej wtedy, gdy muszą dostać się w miejsce, do którego nie latają rejsowi przewoźnicy albo wymaga to zbyt dużej liczby przesiadek. Nie brakuje również takich, którym zależy na wyjątkowym komforcie, a przy tym dyskrecji.

Już na ziemi nie trzeba się stresować, gdy spotkania się przeciągają. Samolot na pewno zaczeka. Może również wystartować szybciej niż było zaplanowane. - Wystarczy telefon i kwadrans później maszyna jest gotowa do startu - zapewnia Nocuń.
Przez ostatnie pół roku samoloty wrocławskiej firmy odwiedziły m.in. Niemcy, Węgry, Ukrainę, Grecję i Rosję. Nie brakuje również zleceń na loty między polskimi miastami, zwłaszcza tymi oddalonymi np. Wrocławiem i Olsztynem albo Łodzią i Szczecinem.
- Rynek biznesowych czarterów to w Polsce ciągle nisza, która jednak stale się rozwija - podkreśla Wojciech Nocuń.
Tym bardziej że SkyTaxi niemal równie często co ludzi wozi również towary. Czasem bardzo nietypowe np. komplet instrumentów orkiestry symfonicznej. Firma zatrudnia obecnie kilkanaście osób (połowa to personel latający). Jak zapewnia Wojciech Nocuń, przedsiębiorstwo wychodzi na plus.

Na Strachowicach od roku działa też biuro niemieckiej firmy Fly Service. Prowadzi ją Leszek Kamiński, pilot, który od kilkudziesięciu lat mieszka w Niemczech. Przedsiębiorstwo zajmuje się lotami czarterowymi dla biznesu, szkoleniem pilotów i sprzedażą samolotów. - Biuro w terminalu wrocławskiego portu lotniczego jak na razie przynosi nam przeciętnie jedno zamówienie miesięcznie, ale mamy coraz więcej zapytań. Widać, że rośnie zainteresowanie ze strony biznesu - podkreśla Kamiński.

Jego firma nie ma własnych samolotów - wynajmuje je od dużych operatorów czarterowych. Jest w stanie zorganizować nie tylko małe samoloty, w rodzaju Cessny czy Pipera, ale także duże pasażerskie odrzutowce np. Airbusa A320, który zabiera nawet 180 pasażerów.

Fly Service pośredniczy również w sprowadzaniu używanych samolotów z Niemiec do Polski. W tym roku udało się jej sprzedać już dwie maszyny. Kamiński nie ukrywa również, że myśli o otwarciu w Polsce szkoły pilotażu: - Branża lotnicza na pewno będzie się rozwijała. A moja firma ma duże doświadczenie zdobyte w Niemczech.

Dom Kosmonauty

Adam Bisek dzięki lataniu poznał nie tylko wielu pilotów, ale i kosmonautów, w tym Mirosława Hermaszewskiego. Trzy lata temu obaj zorganizowali w stolicy Dolnego Śląska zjazd astronautów. Każdy z nich zasadził przed siedzibą firmy Bisek dąb. Teraz tuż obok siedziby powstaje Dom Kosmonauty. Parter budynku, którego budowa ma się zakończyć w maju przyszłego roku, będzie miniaturą stacji kosmicznej. Na piętrze znajdzie się natomiast kilkadziesiąt pokoi. Każdy będzie oddany do dyspozycji któregoś z kosmonautów. Będą w nich mogli nocować również turyści. Wrocławski przedsiębiorca liczy, że dzięki tej inwestycji Wrocław stanie się miejscem spotkań ludzi związanych z podbojem kosmosu. Budowa domu ma się zakończyć w maju przyszłego roku. 

Latanie nie jest tanie

Leszek Czarnecki swoją Cessnę 525 Citationjet, która lata z prędkością ponad 700 km/h, wykorzystuje przede wszystkim do podróży biznesowych

Trudno się dziwić, że latanie jest pasją ludzi zamożnych. Pierwszy poważny wydatek to kurs pilotażu. Najczęściej prowadzą je aerokluby - ceny wahają się od 18 tysięcy do ponad 20 tysięcy złotych. Kolejny krok to zakup samolotu - w Polsce najczęściej kupuje się używane maszyny sprowadzone z Europy Zachodniej lub USA. Cessna 152 - dwumiejscowa awionetka w niezłym stanie pochodząca z Niemiec to wydatek ok. 180 tysięcy złotych. Dwusilnikowe maszyny o większej prędkości przelotowej i zasięgu są już droższe - używana Cessna 303 Crusader kosztuje nawet 800 tysięcy złotych. Godzina lotu takiego samolotu to wydatek ok. 1500 złotych. Opłaty pobierają też lotniska - zazwyczaj tylko te większe, jak Strachowice. Lądowanie na lotnisku im. Kopernika kosztuje pilotów najmniejszych maszyn 80 złotych. Do tego dochodzi opłata za pasażerów - 27 złotych w ruchu krajowym i 39 złotych w międzynarodowym. Może więc taniej wyjdzie latać czarterami? Przedstawiciele SkyTaxi podają ceny, ale zastrzegają, że robią to na żądanie i cena w wypadku konkretnego zlecenia może być inna. Ich szacunki wyglądają tak:
Wrocław-Warszawa-Wrocław (Mewa) - 5 tysięcy złotych
Wrocław-Gdańsk-Wrocław (Mewa) - 8-9 tysięcy złotych
Wrocław-Manchester (dzień postoju) (Saab) - Wrocław - 16,5 tysiąca euro 

Statystyki ze Strachowic

Przez pierwsze pięć miesięcy tego roku na wrocławskim lotnisku było ponad 10 tysięcy startów i lądowań. Ponad 1500 z nich wykonali piloci prywatnych samolotów. 776 było lotów krajowych, a 730 zagranicznych. Na tych pierwszych wzrost w stosunku do ub. roku wyniósł 20 procent, a na tych drugich 15.


Komentuj

— Wiadomości —

Choć niewielu jeszcze zdaje sobie z tego sprawę, Polska staje się europejską potęgą w dziedzinie produkcji urządzeń do pozyskiwania energii z wiatru. Wkrótce możemy stać się także liderem w produkcji tej czystej formy energii, choć kryją się w tym także pewne zagrożenia
Reklama u nas! www.adnet.pl    
www.biznespolska.pl Reklama u nas Mapa serwisu O firmie Kontakt RSS

Outsourcing in Poland 2010
Outsourcing in Poland
pobierz za darmo PDF
CityInvest Poland 2010
CityInvestPoland 2010
"A Guide for Investing in Poland"

BizPoland.pl